Związki zawodowe, będące pasożytniczą naroślą na zdrowej tkance społeczeństwa, mają w dzisiejszym świecie gigantyczną władzę. Właśnie spotkałem przykład tego zjawiska, które doprowadzone jest w Polsce do absurdu.

Na myśli mam Związek Nauczycielstwa Polskiego i ich zdobycz dla świata pracy - słynną Kartę Nauczyciela. Jak wiadomo, karta ta daje szereg korzyści i przywilejów oraz ochronę w stosunku do zwykłego Prawa Pracy jakiemu podlegają inni pracownicy nie będący nauczycielami.

Jedną z najbardziej kuriozalnych "zdobyczy" jest ochrona nauczyciela przed zwolnieniem z pracy. Można to zrobić, ale tylko pod pewnymi ściśle określonymi warunkami. A więc np. gdy nauczyciel uderzy dziecko lub przyjdzie na lekcję pijany. Te akurat przypadki karta przewiduje i stanowią one podstawę do zwolnienia.

Okazuje się jednak, że jeśli przyczyna zwolnienia nie jest wymieniona w Karcie Nauczyciela, zwolnienie jakiegoś szkodliwego belfra może być po prostu niemożliwe!

Niedawno spotkałem dwa absurdalne przykłady. Oto nauczyciel zebrał pieniądze od dzieci na wycieczkę szkolną, a następnie przestał przychodzić do pracy. Olał szkołę, dzieci i ich pieniądze i postanowił sobie trochę pobalować. Co może zrobić dyrektor w takiej sytuacji? Może co najwyżej grzecznie poprosić niepokornego nauczyciela o powrót do pracy i zwrot pieniędzy.

Sytuacja druga. Nauczycielka nie przychodzi przez kilka tygodni do szkoły gdyż jako alkoholiczka pije (co widać, bo można ją spotkać na mieście) i nie daje żadnego znaku życia. Zero zwolnienia, usprawiedliwienia, nic. A dzieci nie mają nauczyciela. Co może zrobić w takiej sytuacji dyrektor szkoły wobec takiej degeneratki? Nic. Może grzecznie poprosić o powrót. Gdy zdesperowana dyrektor zadzwoniła do kuratorium, dowiedziała się, że jedyna możliwość to iść pod Sejm i manifestować aby zmienili ustawę. Innej opcji nie ma.

To jest tylko mała cząstka absurdów jakie codziennie mają miejsce w polskich, socjalistycznych, przymusowych szkołach. A ministerstwo pod rękę z ZNP chce zafundować już tę przymusową "edukację" pięciolatkom...